Głupota jak oliwa, zawsze na wierzch…

Jeśli czegoś nie wiesz, ale masz tę smykałkę dziennikarską, bez problemu urodzisz artykuł pełen emocji. Kto wie, może przy odrobinie szczęścia będzie on artykułem miesiąca? A może trafi na okładkę czasopisma?


 

Tak właśnie 12 listopada Weronika Książek oddała przed nasze oczy artykuł, pełnowartościowy gniot dziennikarski, omawiający najlepszy temat – nieudolność służby zdrowia. Autorka wylała wiadro ciepłych pomyj na pracę SOR warszawskiego Szpitala MSWiA. Za co? Za to, że pracownicy przyjmują pacjentów bez zagrożenia życia! Oczywiście, do ich grona należy autorko-pacjenta.

7,5 godziny spędzone w pomieszczeniach Szpitalnego Oddziału Ratunkowego świadczy o jednym – pacjent nie powinien być przyjęty, bowiem opieki SOR nie wymaga:

§ 2. 1. Szpitalny oddział ratunkowy, zwany dalej „oddziałem”, udziela świadczeń opieki zdrowotnej polegających na wstępnej diagnostyce oraz podjęciu leczenia w zakresie niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych osób, które znajdują się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 15 marca 2007 r. w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego, Dz.U. 2007 nr 55 poz. 365

Autorko-pacjenta emocjonuje się:

W poczekalni krzesło to miejscówka luksusowa. W godzinach szczytu jest to przyjemność reglamentowana, więc stoi się lub siedzi na podłodze.

Choć prawdę mówiąc, SOR nie musi mieć ani jednego krzesła w poczekalni. Zgodzicie się chyba, że pacjenci w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego siedzieć nie będą, a jedynie leżeć na noszach zespołu karetki. Dobrze mówię?

Tak czasem się zastanawiam, że niektórzy nie powinni zabierać głosu. Przynajmniej w publiczny sposób, a mam na myśli wspomniany artykuł. Jeśli nie znamy do głębi danego tematu (choć i tak my, Polacy świetnie znamy się na medycynie i piłce nożnej), warto powstrzymać się przed komentarzem. Chyba że liczymy na popularność w gronie półgłówków.

Temat Dnia: Szpitalny Oddział Ratunkowy – piekło na ziemi to typowa laurka dla „nie wiem, ale się wypowiem„. Artykuł pełen zdawkowych informacji, pozbawiony merytoryki i okraszony określeniami urągającymi pracownikom SOR – typowy dziennikarski gniot. Stąd tak duże poruszenie wśród Internautów, pracowników służby zdrowia. Pionków rzuconych na planszę gry „służba zdrowia w Polsce”.

Wyraz niezadowolenia można szybko odnaleźć w komentarzach. Często padają tam słuszne i grzeczne wyjaśnienia nt. organizacji SOR i ratownictwa medycznego. Równie często pojawiają się wypowiedzi dzieci z Kraju Kwitnącej Cebuli: prostackie, chamskie, byle jakie.

A na koniec, moją uwagę przykuła jedna wypowiedź:

Super artykuł. Dobrze napisany. Przedstawia realia służby ratowniczej. Ich braki w wiedzy, doświadczeniu, arogancję, wypalenie zawodowe,opieszałość zawodową ,obojętność na ludzkie cierpienie . Przykre w jakim kraju się żyje. Strach pomyśleć co będzie jak braknie lekarzy w karetkach. Trupy będą i stracone ludzkie życie.

I tutaj nie wiem jak to skomentować. Przecież w Polsce funkcjonują zasadniczo dwa typy zespołów ratownictwa medycznego: S i P. „P” oznacza zespół złożony z dwóch ratowników medycznych, bez lekarza – i już dziś jest ich najwięcej. Zatem… czy już dziś to „oni – zespoły P” są winni za zgodny w Polsce? Absurd. A może gdyby były same zespoły „S” to mielibyśmy dodatni przyrost naturalny?

Jedno jest pewne, głupota jak oliwa, zawrze na wierzch wypływa. A wiedza, skromna i w mniejszości będzie zakrzyczana w Najjaśniejszej RP.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: